10 Przykazań zanim zaczniesz: 1.Przestań przynosić do domu nowe rzeczy!

nie przynos nowych rzeczy

Miałam taki bardzo ambitny plan żeby „na początek” zdradzić Ci kilka – moim zdaniem najważniejszych przemyśleń/wskazówek, które warto poznać zanim zabierzesz się za sprzątanie i organizowanie domu.

Tak powstało „10 przykazań zanim zaczniesz”.

Niestety, jak już pewnie zauważyłaś mam tendencję do długich i szczegółowych opisów. Kiedy przy każdym punkcie zaczęłam wdawać się w detale dotyczące tego wszystkiego co chciałabym Ci przekazać okazało się, że w formie jednego wpisu taka ilość treści będzie absolutnie nie do przetrawienia „na raz”. W związku z tym zdecydowałam się jednak wymienić jeden wpis o „10 przykazaniach” na serię dziesięciu wpisów – każdy dotyczący innej zasady.

Tak więc, dzisiaj pierwsze i najważniejsze:

1. Przestań przynosić do domu nowe rzeczy!

Przynajmniej na czas sprzątania powstrzymaj się przed przynoszeniem do domu kolejnych rzeczy. Zrób sobie wakacje od chodzenia po sklepach. Nie przyjmuj darmowych rzeczy. Nie znoś nie-wiadomo-czego nie-wiadomo-skąd.

Nie utrudniaj sobie życia:

  • Zakupy ogranicz do niezbędnego minimum. Kupuj TYLKO rzeczy, które są Ci naprawdę niezbędne w tej chwili albo najpóźniej „jutro” – jedzenie, picie, papier toaletowy, szampon do włosów itp.
  • Przed każdym wyjściem do sklepu sprawdź co dokładnie masz w domu. Kupuj WYŁĄCZNIE te rzeczy, które już Ci się skończyły. W ostateczności te co do których jesteś na 100% pewna, że skończą Ci się przed kolejną wizytą w sklepie – proszek do prania, płyn do naczyń.
  • Powstrzymaj się przed zakupami w stylu „3 za 2„, „dodatkowy za 1 grosz” itd. Wszystko co teraz przyniesiesz do domu będzie musiało gdzieś się zmieścić. Jeżeli nie masz „gotowego”, łatwo dostępnego i wysprzątanego miejsca na rozłożenie swoich zakupów (w znaczeniu – pochowanie na miejsca) to wszelkie „promocje” i „zapasy” będą Ci się przewalać po całym domu. W ten sposób powstanie nowy bałagan, z którym nie będziesz wiedziała co masz zrobić. Uwierz mi – te „superokazje” będą też w sklepach w przyszłym miesiącu.
  • Kategorycznie nalegam żebyś powstrzymała się przed WSZYSTKIMI zakupami z cyklu „ale to śliczne”, „przyda się” albo „w takiej cenie grzech nie kupić”. Kupuj tylko to, po co faktycznie poszłaś do sklepu.

Oczywiście żaden radykalizm nie jest zdrowy, dlatego jeżeli od pół roku chodzisz za ciepłym zimowym płaszczem bo wiesz, że Twój jest już do wyrzucenia i akurat gdzieś Ci się trafił IDEALNY a do tego w dobrej cenie to go sobie kup – za to jak tylko wrócisz do domu – pozbądź się tego starego, który przecież już jest „do wyrzucenia” i nowy włóż na jego miejsce.

Na tym etapie (i jeszcze długo) nie kupuj też żadnych dodatkowych artykułów do sprzątania i organizacji – do usuwania brudu najpierw zużyj wszystkie stare, przeterminowane i zalegające w szafce pod zlewem środki, które masz w domu. Wcale bym się nie zdziwiła (Ty może trochę) jakby okazało się, że masz pozaczynane po 2-3 sztuki tych samych albo bardzo podobnych preparatów do czyszczenia i nawet o tym nie wiesz… Jeżeli chodzi o te wszystkie śliczne koszyczki, pudełeczka i organizery – JESZCZE NIE TERAZ. Możesz poprzynosić kartonowe pudła i skrzynki, które są do dyspozycji klientów w marketach – tymczasowo powinny Ci wystarczyć. Dopiero kiedy będziesz dokładnie wiedzieć na co potrzebujesz pojemnikjakiej ma być wielkościw jakim kolorze i gdzie ma stać, będziesz mogła myśleć o kupnie jakiegoś.

To jest też genialny moment na „zajęcia praktyczne” z zakresu organizacji i prowadzenia domu, czyli:

Zrób INWENTARYZACJĘ i określ REALNE POTRZEBY ZAKUPOWE.

Przyda Ci się do tego kartka i długopis. Podziel swoje „zasoby” na sekcje tematyczne. Osobiście polecam podział na poniższe kategorie – to ułatwia tworzenie listy zakupów i później znacznie przyspiesza poszukiwanie produktów w marketach:

Spożywcze codzienne (bardzo krótki termin przydatności)

  • pieczywo
  • miekkie warzywa (sałata, pomidory)
  • „krótkie” owoce (winogrona, brzoskwinie, banany)
  • mięso

Spożywcze tygodniowe (średni termin przydatności)

  • nabiał (masło, jogurty, sery)
  • wędliny
  • twarde warzywa (marchew, ziemniaki)
  • „długie” owoce (jabłka, pomarańcze, kiwi)

Zapasy i rezerwa awaryjna (bardzo długi termin przydatności)

  • słoiki (miód, dżem, ogórki konserwowe)
  • puszki (groszek, kukurydza, sardynki, konserwy mięsne)
  • „podstawowe” (sól, cukier, mąka)
  • suche (makarony, kasze, ryż, płatki owsiane, płatki do mleka, kaszki)
  • sosy (keczup, musztarda, majonez)
  • bakalie (orzechy, rodzynki, suszone owoce)
  • przyprawy
  • napoje „suche” (kawa, herbata, kakao)
  • napoje „mokre” (woda, napoje gazowane, mleko, soki)

Chemia gospodarcza

  • do kuchni (płyn do mycia naczyń, gąbki, kostki do zmywarki, folie spożywcze)
  • do łazienki (płyny i kostki toaletowe, płyn do szyb, szczotki toaletowe)
  • do sprzątania (mop, wiadro, miotełka, płyn do podłóg, preperaty do mebli, sciereczki, szmatki)

Kosmetyki i higiena

  • osobiste (szampony, żele pod prysznic, pasty i szczoteczki do zębów)
  • ogólne (ręcznik papierowy, mydło, papier toaletowy, chusteczki, waciki)
  • „drogeria” (kosmetyki do makijażu i demakijażu, kremy, balsamy, stylizacja włosów)

Mogłabym do tego zestawu dodać jeszcze ciuchy, buty, ręczniki, pościel, torebki itp ale ich z zasady nie kupuję. Tzn. nie uwzględniam w inwentaryzacji i nie uzupełniam regularnie. Jak mi się „kończą” buty i wiem, że nie wytrzymają kolejnego sezonu to pamiętam, że muszę sobie kupić buty. Natomiast jak mam wszystko w dobrym stanie i jeszcze „działające” to omijam sklepy z rzeczami, które nie są mi potrzebne żeby sobie nie zagracać mieszkania.

U mnie taki system fantastycznie się sprawdza, bo codzienne zakupy załatwiam pod domem, na tygodniowe wystarcza jakiś dyskont a po całą resztę mogę odwiedzić market raz w miesiącu. Czasem nawet raz na dwa miesiące. Tym sposobem nie kuszą mnie promocje, galerie i „okazje” więc przynoszę do domu mniej niepotrzebnych dupereli i jako bonus – więcej pieniędzy zostaje mi na koniec miesiąca 😀 Nie muszę chyba mówić, że mój podział to nie świętość i że serdecznie polecam żebyś zrobiła sobie swój własny w odniesieniu do TWOICH potrzeb i upodobań?

Porada: Wskazałam Ci tylko główne kategorie. Twoja lista powinna zawierać konkrety. Zamiast „nabiał” powinnaś mieć „masło 1x, ser żółty 250g, ser biały 2x, jogurt naturalny 5x” itp. Tam gdzie masz zdecydowane preferencje odnośnie marki, rodzaju, wielkości itp. – też zamieść to na liście. Pamiętaj, że to nie jest Twoja „lista zakupów” tylko „lista kontrolna stanów magazynowych”. Ilość, którą wpiszesz powinna odzwierciedlać „optymalny stan”. Na przykładzie: Codziennie jem na śniadanie jogurt, który kupuję raz w tygodniu. Ilość na mojej liście wynosi 7, bo tyle powinnam mieć sztuk w lodówce po powrocie z zakupów. Przed wyjściem na zakupy biorę tę listę kontrolną i porównuję z zawartością lodówki. Jeżeli nie mam żadnego jogurtu – na liście zakupów wpisuję 7, jeżeli mam 2 – wpisuję 5, jeżeli mam 7 – nie wpisuję jogurtu. Na pierwszy rzut oka może Ci się to wydać dziwne, czasochłonne i bezsensowne ale pamiętaj, że taką listę kontrolną robisz RAZ na zawsze i ewentualnie czasem korygujesz jeżeli masz taką potrzebę (jeżeli jadasz sezonowo – możesz zrobić listę letnią i zimową). Gwarantuję Ci, że z taką lista kontrolną przygotowanie listy zakupów zajmuje kilka minut, ZAWSZE o wszystkim pamiętasz i unikasz sytuacji, kiedy kupujesz „coś” bo wydaje Ci się, że się skończyło, a po powrocie do domu okazuje się, że masz tyle, że zdąży się przeterminować zanim zużyjesz.

Nie przynoś do domu śmieci

Pamiętaj żeby nie przyjmować rzeczy, które możesz dostać za darmo. Jeżeli ciocia, siostra czy mama chcą się pozbyć jakiegoś klamota z domu – pierwsza lampka powinna Ci się zapalić myśląc o tym, że ktoś chce się tego pozbyć – najprawdopodobniej więc nie jest to TAK NAPRAWDĘ piękna, wartościowa ani użyteczna rzecz.

Tu MUSZĘ wtrącić prywatną dygresję: Moja najbliższa rodzina (jeśli chodzi o kobiety i ich domy) składa się ze mnie i mojego mieszkania, mojej mamy i jej mieszkania, babci i jej ogromnego mieszkania oraz cioci wraz z kuzynką i ich domu na wsi. Piszę Ci o tym, bo są w mojej rodzinie też RZECZY. Rzeczy, które czasem od 5, czasem od 15, a czasem nawet od 30 lat krążą pomiędzy tymi kobietami i ich domami. Żeby było śmiesznie – żadna z nas nie chodzi w tym „ślicznym sweterku”, nie trzyma kwiatów w tym „przepięknym wazonie” i nie używa tego „bardzo drogiego robota kuchennego”.

Jakoś tak się u mnie utarło (i z tego co zauważyłam to nie jest kwestia wyłącznie mojej rodziny), że nie mamy problemu by oddać jakieś „cenne” rzeczy komuś z rodziny czy najlepszej przyjaciółce. Niestety jednak nigdy nie mamy czasu żeby takie klamoty sprzedać, obcym szkoda oddawać (bo przecież takie cenne) a o wyrzuceniu absolutnie nie ma mowy.

Tym sposobem te „cenne” rzeczy (często naprawdę sensowne i dobrej jakości) krążą wraz ze swoimi kartonami i torbami, w które są zapakowane – od szafy u mojej mamy, poprzez strych u cioci aż do pawlacza u babci. To tu – to tam poleżą sobie przez pół roku, czasem rok między „generalnymi porządkami” i idą w kolejny ciemny kąt, który dobrze znają bo przecież 5 lat temu już tam leżały. Za każdym razem każda z nas przyjmuje tę rzecz do siebie bo się „przyda”. Oczywiście nigdy się nie przydaje. A skoro się nie przydaje to oddajemy następnej i tak w kółko. W kółko, w którym ja też bardzo, bardzo, bardzo długo byłam bo moja mama ma taki odruch, że zawsze kiedy chce się czegoś pozbyć z domu to uszczęśliwia tym mnie albo babcię. Wychowując się w świecie „jak dają za darmo to bierz i nie pytaj”, większość kobiet – w tym ja – przyjmuje takie „prezenty”. Nie mogę przerwać tego zaklętego kręgu bo jeżeli ta rzecz pierwotnie nie należała do mnie tylko do mamy czy babci to przecież nie oddam jej „obcym” ani nie wyrzucę bez ich zgody – ciągle żyjąc w poczuciu, że nawet jeżeli coś jest u mnie od kilku lat to i tak ta rzecz wcale nie jest moja bo przecież nie ja ją kupiłam. To jest własność mojej mamy i nie mogę o niej decydować bez jej zgody. Zawożę to coś z powrotem do mamy, albo do babci, albo do cioci i znowu zaczyna się krążenie po szafach, strychach, piwnicach i pawlaczach.

W moim przypadku jedyna metoda poradzenia sobie z problemem była taka, że przestałam wpuszczać do domu rzeczy, których nie potrzebuję i wyskoczyłam z tego zamkniętego koła paranoi. Jeżeli mama, ciocia czy babcia mają jakiś przedmiot, na którym naprawdę bardzo mi zależy – proszę je żeby mnie poinformowały jeżeli będą się chciały pozbyć TEJ JEDNEJ KONKRETNEJ RZECZY (w najbliższej rodzinie wcale nie uważam tego za niestosowną prośbę), a całej reszty wędrujących klamotów nawet nie chcę oglądać. Skoro coś nie spodobało mi się stojąc u mamy na komodzie to niby z jakiej racji miałoby mi się zacząć podobać stojąc na mojej komodzie?

Teraz już rozumiesz dlaczego mówię o nie przyjmowaniu rzeczy? Jeżeli nie jesteś w stanie uporać się z rzeczami, które masz w domu to uwierz mi, że każda kolejna tylko Ci utrudni. Jeżeli Twoja mama akurat przypadkowo pozbywa się z domu diamentowej kolii –  Zawsze możesz poprosić żeby przechowała ją dla Ciebie do czasu kiedy skończysz sprzątać.

Tak samo albo nawet i bardziej istotne jest żebyś przestała wreszcie przynosić do domu darmowe, niepotrzebne śmieci. Te wszystkie długopisiki, notesiki, breloczki, plastikowe kubeczki i milion innych dupereli które można dostać „gratis” na targach czy „promocjach” naprawdę nie jest Ci do niczego potrzebne. Przestać kupować herbaty czy kawy tylko dlatego, że są ze ślicznym kubeczkiem, którego ani razu nie użyjesz. Później szkoda Ci będzie go wyrzucić. Ktoś Ci daje jakiś GRATIS – nie bierz. Możesz odmówić przyjęcia paskudnego plastikowego breloczka, którym nigdy nie skalałabyś swoich kluczy i naprawdę nikt się na Ciebie za to nie obrazi. Jeżeli ktoś wciśnie Ci na siłę jakąś rzecz, której nie potrzebujesz (np. do torby z zakupami), od razu po drodze wyrzuć albo postaw na murku koło śmietnika – może komuś się przyda. Nawet tego nie wnoś do domu. Wyciągasz pocztę ze skrzynki? Przejrzyj ją stojąc jeszcze przy skrzynce. Ważne listy włóż do torebki a śmieciowe ulotki albo zostaw (u nas w bramie jest pojemnik na ulotki), albo weź w rękę i po wejściu do domu natychmiast wyrzuć do śmieci – nie odkładaj nigdzie nawet na chwilę. Jak położysz to już tam zostaną na zdecydowanie zbyt długo.

Najważniejsze punkty Ci wskazałam ale oczywiście dotyczy to wszystkiego co przynosisz do domu. Pamiętaj, że co najmniej do czasu zakończenia sprzątania nic nowego nie ma wstępu.

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się:
  • ~Pliszka

    Weszłam tu przez link na forum WDPD. Bardzo fajny blog, chętnie zostanę na dłużej. Jedyne co zniechęca, to szata graficzna, zbyt intensywne kolory. Wiem, że to Twój blog i dopasowujesz go do własnej estetyki, ale przekazuję Ci głos czytelnika.

    • Porządkoodporna

      Bardzo mi miło, że blog Ci się spodobał pod względem treści. Dziękuję również za uwagę dotyczącą kolorów. Niestety na tym etapie nie mam możliwości skorzystania z usług profesjonalnego grafika, więc radzę sobie tak jak umiem 😉 Z drugiej strony też chciałam, żeby to było trochę „nieperfekcyjne” miejsce dla „nieperfekcyjnych” Pań domu. Biel i pastele wydają mi się zbyt idealne 😉 Pomyślę jeszcze nad kolorami strony „komputerowej” – tym czasem zachęcam do czytania w wersji mobilnej – tam jest automatyczny szablon, który nie jest w takiej odpustowej estetyce 😉