10 Przykazań zanim zaczniesz: 2.Ułatwiaj sobie codzienne życie

ulatwiaj sobie

Czas, który poświęcasz na codzienne czynności to czas, który marnujesz na stanie w miejscu. Żeby posprzątać „raz na zawsze” musisz codziennie iść do przodu – nawet jakby miały to być malutkie kroczki.

Niezależnie od tego ile masz ślicznych, jedwabnych bluzek czy moherowych sweterków – na czas generalnych porządków odpuść je sobie.

W miarę możliwości staraj się ubierać w rzeczy, które:

  • możesz z czystym sumieniem wyprać w pralce,
  • nie musisz prasować,
  • ogólnie nie wymagają od Ciebie „specjalnej troski”,
  • łatwo poskładasz lub powiesisz i bez problemu odłożysz na miejsce.

Jeżeli utkniesz w codziennym ręcznym praniu i prasowaniu to nie będziesz miała czasu ani siły, żeby ruszyć do przodu inne rzeczy.

Jeżeli masz w domu zmywarkę – tak samo jak ubrania do pralki – naczynia wybieraj „zmywarkowe”. Nic się nie stanie jeżeli na kilka dni zrezygnujesz ze złoconych czy ręcznie malowanych talerzy, kryształowych kieliszków i posrebrzanych sztućców. Nawet jeżeli nie posiadasz zmywarki – wybieraj naczynia gładkie, proste, bez zakamarków wymagających dokładnego czyszczenia. Sama się zdziwisz ile czasu można „wygrać” przy prostych naczyniach i ciuchach pranych w pralce.

Analogicznie wszystkie ręczniki, firanki, obrusy, pościel itp. powinny nadawać się do prania w pralce i nie wymagać prasowania.

Powiem Ci jeszcze tak „na życie”, że warto zastanowić się nad tym już na etapie zakupów. W ramach upraszczania swojego życia – nie mam w domu ani jednego ubrania, które wymagałoby ręcznego prania i ani jednego które wymagałoby prasowania. Nawet koszule udało mi się znaleźć z tak fantastycznie plecionej bawełny, że jeżeli powieszę je wieczorem w łazience podczas kąpieli (i się trochę zaparują) to na rano są „idealnie wyprasowane”. Dzięki temu nie dość, że mam więcej czasu i pozbyłam się z domu żelazka oraz deski do prasowania to jeszcze w razie jakiegoś wyjazdu służbowego nie muszę się bawić w prasowanie po hotelach.

Dokładnie tak samo sprawa wygląda jeżeli chodzi o mycie naczyń – niemal wszystko co mam w kuchni nadaje się do mycia w zmywarce – wyjątek stanowią: jedna teflonowa patelnia i trzy kuchenne noże. Wszystkie inne rzeczy łącznie z garnkami, plastikowymi pojemnikami, przyprawniczkami, wazonami, paterami, miseczkami i co tam jeszcze jest potrzebne w kuchni – można myć w zmywarce.

Tu jeszcze warto wspomnieć o pewnej „oczywistości”:

Poważne, generalne sprzątanie traktuj na równi z remontem mieszkania.

Podczas remontu:

  • nie przelewasz soku do dzbanka tylko lejesz do szklanki bezpośrednio z kartonu;
  • nie wykładasz wędlin i serów na talerz do śniadania, tylko „po chamsku” wyjadasz z plastikowego opakowania, w którym je kupiłaś;
  • oczywiście, że kupujesz w plastiku i do tego pokrojone, bo przecież nie będziesz brudzić noża i deski (które później trzeba umyć) tylko po to żeby sobie zrobić kanapkę! Jeżeli jeszcze chleb kupisz krojony – po śniadaniu będziesz miała do umycia kubek po kawie, łyżeczkę (jeżeli słodzisz) i nóż do masła. Jeżeli bardzo się upierasz to może jeszcze jakiś jeden talerz;
  • chcesz zjeść jajka? Ugotuj na twardo i pokrój sobie w plasterki na kanapkę – garnek po gotowaniu jajek wymaga mniej pracy niż patelnia po jajecznicy, a nóż po ich pokrojeniu (który i tak wcześniej ubrudziłaś masłem) łatwiej umyć niż kieliszeczek i łyżeczkę po jajku na miękko, z którego wyciekło żółtko;
  • dużo pijesz w ciągu dnia? Nie wyjmuj za każdym razem nowej szklanki tylko trzymaj sobie jedną na stole. Po wypiciu zawartości opłucz pod kranem i postaw z powrotem na stół. Jak umyjesz ją dopiero wieczorem to w zupełności wystarczy a na koniec dnia będziesz miała do zmycia jedną zamiast ośmiu;
  • jeżeli masz firanki, zasłonki, dywany, obrusy, serwetki, poduszeczki, kocyki i inne kurzołapy – na czas sprzątania zdejmij wszystko co możesz. Wiszące firanki to błędne koło kurzu – sprzątając szafki i półki wzbijasz kurz, który osadza się na firankach a zdejmując firanki do prania kurzysz na półki i szafki, które już posprzątałaś. Przed sprzątaniem wszystko pozdejmuj, wypierz, wyprane zapakuj w szczelny worek (może być zwykły na śmieci) i odłóż w miejsce, gdzie nie będzie Ci przeszkadzać;
  • wszystkie „dekoracje” jak suszone kwiaty, łapacze snów, dzwoneczki, lampeczki, obrazki, kokardki, ramki plakaty i co tam jeszcze możesz mieć a o czym nie pomyślałam – potraktuj w dokładnie taki sam sposób. Będziesz to tylko bez sensu przestawić z jednego kąta w drugi, z czego połowa Ci się przy tym pewnie zniszczy. I na co Ci to?

 

Nie chodzi o to, żebyś na stałe zaczęła żyć w warunkach „polowych” i oczywiście ilość ograniczeń, które warto wprowadzić zależy też od tego jak dużo sprzątania masz przed sobą. Jeżeli chcesz tylko lekko „poprawić” w szafkach, zetrzeć kurze i zmyć podłogę to nie wygłupiaj się z przygotowaniami jak do wojny. Jednak jeżeli Twoje mieszkanie wygląda (tak jak u mnie na początku) jakby wojna w nim już się odbyła – jakieś pięć lat temu i od tego czasu żaden człowiek nie ośmielił się powrócić na te tereny – naprawdę, naprawdę, naprawdę ułatwiaj sobie codzienne życie jak tylko się da, bo nigdy się z tego nie odkopiesz.

Sama będziesz najlepiej wiedzieć, kiedy można wrócić do normalnego funkcjonowania albo wprowadzić jakieś bardziej wyszukane rozwiązania. Może się okazać, że z ogarniętymi ciuchami, łazienką, kuchnią i kosmetyczką, której nie musisz szukać w popłochu po całym domu – Twoje poranne „zbieranie się” do pracy zajmuje 15 minut zamiast półtorej godziny. To oznacza, że masz dodatkową godzinę i 15 minut, żeby zjeść z rodziną jakieś fajne, bardziej wystawne śniadanie, posprzątać po nim i jeszcze wystarczy Ci czasu na poczytanie gazety. Jeżeli przez tę godzinę będziesz szukać kluczyków od samochodu, które zaginęły w jakiejś stercie bałaganu to oczywiste, że zjesz kromkę krojonego chleba z krojonym serem i będziesz ją jeszcze kończyć zamykając za sobą drzwi od mieszkania.

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się:
  • ~Asia

    Świetnie opisane i to święta prawda! Kto nigdy nie miał „prawdziwego” bałaganu, ten nigdy nie zrozumie 😉