Pora zabrać się za robotę. Sprzątanie – Etap I

O co chodzi z tymi zdjęciami?

W zeszłym tygodniu prosiłam Cię żebyś obfotografowała dokładnie swoje mieszkanie. Mam nadzieję, że to zrobiłaś bo od dzisiaj zaczniesz „pracę” z tymi zdjęciami 🙂

Na uporanie się z nimi są 3 metody. Wybierz właściwą w zależności od posiadanych zasobów i preferencji (pierwsza jest najszybsza):

  1. Monitor/telewizor, kartka i długopis.
  2. Komputer i program graficzny (wystarczy paint).
  3. Wydruk i flamaster (jak nie masz drukarki, to możesz wydrukować w dowolnym punkcie ksero).

Wszystko jedno jaką metodę wybierzesz. Chodzi o to żebyś zobaczyła swoje zdjęcia w dużym formacie (co najmniej A4 lub monitor komputerowy) i pozaznaczała na nich różne rzeczy (bezpośrednio na zdjęciach lub w formie osobnej listy). Żeby było Ci łatwiej – przygotowałam dla Ciebie taką przykładową listę. Ale o tym za chwilę. Najpierw jednak:

Etap O

Otwórz co się da (okna, drzwi balkonowe, drzwi do pokoi). Tylko te, które możesz otworzyć bez problemu (bez przestawiania stosów rzeczy czy doniczek z kwiatami). Przygotuj sobie wodę (najlepiej wysokomineralizowaną), drobne przekąski (np. orzechy, suszone morele, czekoladki), segregator, kilka kartek (jeżeli nie mają gotowych dziurek to zrób na zapas), dziurkacz i piszący długopis. Zapal świecę zapachową i puść ulubioną muzykę. Ubierz się wygodnie „do sprzątania” ale tak żebyś mogła wyjść na ulicę. Wepnij do segregatora pierwszą kartkę – tę, którą dostałaś ode mnie w zeszłym tygodniu. Będzie Ci przypominać ile czasu możesz poświęcić żeby odzyskać swój ukochany, ciepły dom. Oczywiście możesz też wykonać pierwszą stronę sama. Jeżeli postanowiłaś podejść do tematu zdjęć papierowo (drukując lub robiąc listę) to wszystkie zgromadzone materiały na bieżąco wpinaj w segregator. A teraz do roboty:

Etap I

Zaznacz wszystkie śmieci.

Przyjrzyj się swoim zdjęciom i zaznacz lub wypisz wszystko, co bezwzględnie i bez absolutnie najmniejszych wątpliwości jest śmieciem i w zasadzie sama się zastanawiasz dlaczego to jeszcze nie zostało wyrzucone. Jeżeli wypisujesz, to podziel listę na pomieszczenia – będzie Ci łatwiej. Jeżeli masz wątpliwości co do jakiejś rzeczy (papieru, który może być rachunkiem, szmatki, która może być ubraniem, pudełka które chyba zostawiłaś z jakiegoś powodu) – nie zaznaczaj. Tylko 100% śmieci.

Podpowiem Ci kilka śmieci-nie-w-koszu:

  1. Zużyte chusteczki (tzw. smarkatki).
  2. Zużyte jednorazowe rzeczy (rurki do napojów, nawilżane ściereczki, kawałki ręcznika papierowego, podpaski, plastry).
  3. Opakowania ewidentnie jednorazowe (po jedzeniu, folie po wszystkim, rolki po papierze toaletowym, porozrywane worki, foliówki i siatki, puste butelki i puszki).
  4. Resztki jedzenia (ogryzki, pestki, skórki, zaschnięty obiad sprzed kilku dni, zgniłe owoce, spleśniały chleb).
  5. Dziwne i inne (kłębek włosów ze szczotki, metki, ścinki, odklejone naklejki, duże „koty” z kurzu!, kapsle i nakrętki, zawartość popielniczek).
  6. Wszystko o czym Ty wiesz, że jest do wyrzucenia a inni domownicy mogą mieć wątpliwości (połamany wieszak, dziurawe spodnie, buty z odklejoną podeszwą, pęknięty talerz).
  7. Bardzo duże i irytujące śmieci (zepsuty odkurzacz, którego nie będziesz naprawiać, połamany regał itp.).

Dla ułatwienia pod obrazkiem masz listę, którą Ci obiecałam. Na samej górze wpisz nazwę pomieszczenia i wypisz wszystkie śmieci, które w nim są. Wpisałam tam już kilka podstawowych rzeczy ale resztę uzupełnij sama 😉

Na tym etapie oficjalnie możesz rozpocząć sprzątanie! Gratuluję! Weź duży worek na śmieci (możesz użyć walającej się po podłodze reklamówki). Jeżeli segregujesz odpady (z chęci lub przymusu) zacznij od worka na konkretne śmieci, których wydaje Ci się, że masz najwięcej (np. zmieszane lub plastiki). Przejdź się po pomieszczeniach i zbierz wszystkie śmieci. Jeżeli było ich dużo i w dziwnych miejscach, to po każdym pomieszczeniu możesz wrócić do listy lub zdjęć i sprawdzić czy wszystko zebrałaś. Jak skończysz – postaw worek przy wyjściu z mieszkania.

Dokładnie tak samo postępuj z każdą kategorią odpadów segregowanych. Jeżeli Nie masz obowiązku sortować opakowań na szkło, metal i plastik ale zazwyczaj strasz się to robić z własnej woli – ten jeden raz odpuść sobie. Sortownia da radę a Ty wrócisz do sprzątania świata jak posprzątasz u siebie.

Żeby nie było, że namawiam do złego – jestem wielką fanką sortowania śmieci. Zdecydowanie powinno się to robić. Wiem jednak, że borykając się na codzień z wielkim chaosem i mając zapewne dosyć ograniczoną motywację – każdy dodatkowy obowiązek skutecznie zniechęca do działania. W związku z tym mając do wyboru niewyrzucenie śmieci wcale bo najpierw trzeba je posortować i wyrzucenie nieposortowanych – zdecydowanie wybiorę to drugie 😉

Porada: Na tym etapie nie wyrzucaj opakowań i pudełeczek wielorazowych (słoiczki, pudełka po lodach, kubeczki po jogurtach z grubszego plastiku). Te, które są czyste zbierz do jednego worka lub kartonu i odłóż na bok ale w łatwo dostępne miejsce. Brudne włóż do zlewu i zalej wodą. Bardzo duże śmieci, których nie dasz rady wynieść sama tymczasowo sobie odpuść (stary mebel, duży sprzęt AGD). Weź kartkę, zatytułuj „Do wyniesienia” i zapisz jedno pod drugim – wszystkie rzeczy, które sobie odpuściłaś. Wepnij w segregator.

Sprawdź ze zdjęciami czy faktycznie wyzbierałaś wszystko. Jeżeli nie – popraw. Jeżeli tak – załóż buty i idź wynieś śmieci. Nie ma „później”. Nie ma „jak będę wychodzić do sklepu” i nie ma „przy okazji”. Teraz. Przy okazji się przewietrzysz i spalisz kilka kalorii extra. Jeżeli trzeba iść trzy razy, to idź trzy razy. Jeżeli pojemnik na jakiś rodzaj śmieci masz na sąsiednim podwórku lub dwie ulice dalej – idź. Nawet jak pada a Ty jesteś nieuczesana i nieumalowana. Wyjdź tak jak jesteś teraz. Przy okazji wynieś też te z koszy na śmieci – nawet jeżeli jeszcze nie są pełne. Jedyne śmieci, które mogą na tym etapie zostać w Twoim domu to takie z którymi sama nie dasz sobie rady i takie „specjalnej troski”, których nie wolno Ci wyrzucić do pobliskich śmietników (elektrośmieci, gabaryty).

Brawo!

Zakończyłaś pierwszy etap! Włóż do kosza czysty worek na śmieci, umyj ręce, napij się wody i zjedz czekoladkę (orzecha, suszoną morelę – coś co lubisz).

Porada organizacyjna: Rób tyle ile zdołasz do końca czasu, który wyznaczyłaś na początku. Jeżeli będziesz musiała przerwać jakiś etap w połowie to zwyczajnie przerwij. Zostaw wszystko tam gdzie skończyłaś (no może odsuń trochę na bok żeby się nie potykać). Dokończysz jutro. Lepiej zrobić trochę i powoli iść do przodu niż nie zrobić nic i czekać na „więcej czasu”. Im dłużej będziesz czekać, tym więcej czasu będziesz potrzebować.

Zdjęć pilnuj. Za tydzień też Ci się przydadzą. A zadanie na ten tydzień jest takie: Codziennie sprzątaj śmieci. Pilnuj się żeby nie zostawiać nowych. Wszystkie, które znajdziesz przez przypadek przekładając sterty lub szukając czegoś w szafkach – natychmiast wyrzucaj. Codziennie wieczorem przejdź się po domu i pozbieraj wszystkie śmieci. Dasz radę przeżyć tydzień w odśmieconym domu? 😉

P.S. Jeżeli coś w tym wpisie się rozsypuje albo się nie pobiera to serdecznie przepraszam i proszę o wyrozumiałość. Dodaję go przez telefon siedząc w pociągu bo wiem, że część z Was czeka z utęsknieniem 😉 Komputer zobaczę dopiero jutro i w razie konieczności będę nanosić poprawki 🙂

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się:
  • ~Asia

    Mam nadzieję, że komputer nie zaginął pod stertami śmieci 😛 żart, żart 😉
    Co do czekających z utęsknieniem, to na pewno między innymi także o mnie 😉
    No, powiem Ci, że umiesz zaskoczyć, droga Autorko! Po pierwsze jedzenie 😉 myślałam, że to po to, żeby nie być głodnym w czasie długiego siedzenia przed kompem, a Ty prawie natychmiast każesz zabierać się do roboty! I jeszcze nie odkładać wyrzucania śmieci „na potem”… Jak znam siebie, to na bank bym odłożyła. A to nie jest dobry pomysł – przyznaję Ci rację. W przypływie weny i supermotywacji można wrzucić coś do worka, po czym nagle pożałować i wyciągnąć z powrotem z głupią myślą – „zdążę to jeszcze wyrzucić, a nuż się przyda”… To mi się kilka razy zdarzyło… A tak – nie ma śmieci, nie ma problemu 😉
    No ale żeby na ulicę wychodzić? Myślałam, że do mycia okien 😛
    Żarty żartami, ale wpis bardzo konkretny – ja już co prawda po etapie wyrzucania śmieci oczywistych, ale zawsze coś się gdzieś jeszcze wygrzebie. Hit sezonu – zużyte podpaski 😮 naprawdę może być aż tak źle?? pomyślałam najpierw… Ale zaraz potem uświadomiłam sobie, że to, co ja miałam pochowane po domu, też mogłoby kogoś zaszokować… Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak czy inaczej, czas brać się do pracy, dzięki! xx

    • Porządkoodporna

      Komputer akurat zawsze leży NA stertach śmieci a nie pod nimi 😉
      Odnośnie zużytych podpasek, to moim zdaniem są one takim klasykiem jeśli chodzi o „święte oburzenie” ludzi 😉 Zupełnie nie rozumiem czemu wszyscy natychmiast wyobrażają sobie taką malowniczą podpaskę, całą zabrudzoną (bynajmniej nie na niebiesko) i jeszcze najlepiej przyklejoną do ściany albo do pralki w łazience 🙂 A prawda jest taka, że nie znam kobiety, której nigdy w życiu nie zdarzyło się zostawić w łazience (w porannym pośpiechu albo w wyniku wieczornego zmęczenia) takiego małego, niepozornego pakuneczku – najczęściej szczelnie zabezpieczonego i dokładnie owiniętego w papier lub specjalny woreczek. Zjawisko tym częstsze im dalej z łazienki do najbliższego kubła 😉

      A co do etapów – nie wiem jak u Ciebie ale ja po każdym weekendzie ponownie jestem na etapie wyrzucania śmieci oczywistych, bo to akurat taki rodzaj bałaganu, który wraca jak bumerang 😉 No i zdarzają się też takie śmieci, o których zapominamy i przechodzimy koło nich codziennie nie uświadamiając sobie, że to śmieci (np. rozwalony plecak mojej córki, który od pół roku stoi przygotowany do wyniesienia – za duży żeby go normalnie wsadzić do kubła i zbyt nieśmieciowy żeby nas olśniło, że trzeba go zabrać podczas codziennego wynoszenia śmieci). Takie przejście po domu z workiem i wywalenie wszystkiego natychmiast pomaga właśnie na te takie „dziwne” śmieci. Tym bardziej jeżeli to wyrzucanie jest zaplanowane „na sucho” np. właśnie w formie listy. Wtedy ta lista ciągle nas „dźga”, że jeszcze plecak, jeszcze rozwalona zardzewiała półeczka łazienkowa, jeszcze połamana suszarka, jeszcze pęknięta antyrama itp.