Sprzątanie krok po kroku – Jak sprzątać kategoriami?

kategorie

Obiecałam Ci chyba, że w końcu opiszę Ci jak zaczynać sprzątanie od kategorii, a nie od pomieszczenia. Dziś nastał ten moment 😉

Zasada jest taka: Robisz tak jak przy sprzątaniu pomieszczeniami (patrz tutaj i tutaj) tylko całkowicie odwrotnie 😉 Wyjaśniłam?

A tak całkiem serio. Przy sprzątaniu pomieszczeniami / półkami – wybierasz półkę, wkładasz rzeczy z półki do pudełka i zastanawiasz się, co ma stać na tej półce. Jak już wymyślisz to układasz tam wybraną konkretną kategorię rzeczy.

Przy sprzątaniu kategoriami jest odwrotnie: Bierzesz pudło i zbierasz do niego wszystkie rzeczy z wybranej kategorii. Dokładnie przeglądasz każdą rzecz (zgodnie z tymi samymi zasadami co przy sprzątaniu pokojami). Jak już masz w pudle tylko te przedmioty, które na 100% chcesz zostawić – chodzisz po całym mieszkaniu i zastanawiasz się, gdzie będzie dla nich najlepsze miejsce. Jak je znajdziesz, to opróżniasz wybraną przestrzeń przekładając wszystko co w niej jest do drugiego pudła. Dokładnie czyścisz to miejsce i układasz tam całą kategorię dla której szukałaś domu.

Z każdą kolejną kategorią robisz tak samo.

Może to oznaczać skakanie po pokojach i pełno pudeł z zawartościami różnych szafek. Efektu nie będzie za bardzo widać przez dłuższy czas i w zasadzie wszystkie pomieszczenia będą niesamowicie rozgrzebane. Ja jednak uważam, że takie sprzątanie jest dużo bardziej sensowne, bo chroni Cię przed pułapką nieefektywnych rozwiązań i przyzwyczajeń.

Podczas sprzątania pomieszczeniami nieświadomie starasz się zostawiać rzeczy w pomieszczeniu z którego pochodzą, co nie zawsze ma sens. Bo może np. ręczniki wcale nie muszą być w garderobie albo w łazience. Może wygodniej Ci będzie kiedy włożysz je do szafy w sypialni? Do tego dochodzi jeszcze jedna pułapka – Jeżeli sprzątasz pomieszczenie, to skupiasz się na zawartości tego pomieszczenia i umyka Ci, że możesz mieć jakąś kategorię porozkładaną po całym domu. U mnie takim przykładem były preparaty do czyszczenia. Mam w mieszkaniu kuchnię, łazienkę i toaletę. W kuchni był zestaw płynów do sprzątania, w łazience był drugi a w toalecie trzeci. Często były to dokładnie te same produkty. I w każdym z tych pomieszczeń były pozaczynane. W efekcie miałam cztery butelki płynu do dezynfekcji, trzy preparaty do czyszczenia fug, trzy płyny do szyb i chyba z milion opakowań mydła w płynie 😉 A to wszystko nie dosyć, że zajmuje miejsce to w dodatku się starzeje i traci swoje właściwości. Niektóre pozaczynane opakowania trzeba było wyrzucić bo preparaty zmieniły swój kolor, konsystencję lub zapach i dalsze używanie było ryzykowne. Dla mnie to strata pieniędzy a z ekologicznego punktu widzenia – bezsensowne tworzenie śmieci. Dopiero kiedy pozbierałam wszystkie rzeczy ze wszystkich pomieszczeń, uświadomiłam sobie ile tego jest. W tej chwili rzeczy do sprzątania trzymam wszystkie razem na regale w przedpokoju, w prześlicznych wiaderkach. Jak chcę posprzątać kuchnię to biorę całe wiaderko do kuchni, a jak chce posprzątać łazienkę, to biorę zestaw do łazienki. Produkty, które pasują do wszystkich pomieszczeń mam pojedynczo, a nie w trzech egzemplarzach i bez problemu zużywam je przed końcem terminu przydatności. Do tego mam wolne miejsce w szafkach łazienkowych i kuchennych, które mogę wykorzystać na sensowniejsze rzeczy. Podobnie było np. z podstawowymi „lekarstwami” (np. tabletki na ból głowy, lekarstwa na alergię, plastry), które były rozłożone po pięciu różnych miejscach plus jeden zestaw w torebce. Nie muszę chyba pisać, że nigdy nie wiedziałam co mam, nic nie mogłam znaleźć i ciągle kupowaliśmy kolejne „na wszelki wypadek” z czego większość się przeterminowywała. Teraz mam wszystko w jednym miejscu. Jak kończę opakowanie to wiem, że muszę uzupełnić przy najbliższych zakupach. Takie przykłady mogłabym mnożyć bez końca, ale chyba już rozumiesz o co chodzi.

Sprzątanie kategoriami pozwala też swobodnie modyfikować sposób podziału na kategorie zgodnie z logiką użytkowania, a nie specyfiką rzeczy. Np. kiedyś wszystkie ręczniki jakie miałam w domu były przechowywane jako „ręczniki”. Zebranie wszystkich razem w jednym miejscu i przegląd przez stan posiadania pozwoliły mi na sensowniejszy podział, który jest dużym ułatwieniem w codziennym funkcjonowaniu. Teraz nie mam „ręczników” tylko mam:

  • akcesoria kuchenne – ręczniczki, ściereczki, rękawice kuchenne, fartuszki
  • akcesoria łazienkowe – ręczniczki łazienkowe do rąk
  • ręczniki „awaryjne” – do podłogi, do farbowania włosów
  • ręczniki kąpielowe – do ciała i do włosów
  • zestaw plażowy – ręczniki plażowe, kółka do pływania, dmuchańce i inne takie akcesoria, których przy okazji wyjazdu na urlop nie muszę szukać po całym domu, tylko wyciągam z jednej półki i mam wszystko razem, a przez resztę roku nie muszę się przez to przekopywać
  • zestaw basenowy – stroje kąpielowe, okularki, czepek, lekkie ręczniki z mikrofibry, które zajmują mało miejsca.

W tym wypadku widać akurat, że kategoria wcale nie musi wynikać z rodzaju rzeczy. Może wynikać też z ich zastosowania. Ręczników plażowych używam tylko na plażę, więc nie ma sensu, żeby mi się przewalały za każdym razem jak chcę wyciągnąć czysty ręcznik do kąpieli. Ręczniki do rąk mam inne do kuchni, inne do łazienki i inne do toalety, więc nie ma sensu trzymać ich razem. Jakbym miała dokładnie takie same i nie robiłoby mi różnicy, których używam – wtedy trzymanie razem byłoby uzasadnione. Ale w związku z tym, że np. w toalecie mam bardzo mało miejsca i mogę tam powiesić tylko małe (krótkie) ręczniczki, a w łazience mam tego miejsca dużo więcej i wygodniej mi korzystać z ręcznika średniej wielkości – mogę sobie pozwolić na taki podział. Kiedyś biorąc z szafki niebieski ręcznik musiałam się zastanawiać czy jest odpowiedniej wielkości (bo jak był poskładany, to nie było do końca widać) i często przegrzebywałam stertę w poszukiwaniu właściwego. Teraz małe mam przy toalecie a średnie przy łazience, więc biorąc pierwszy z brzegu z zamkniętymi oczami – mam pewność, że zawsze wezmę dobry.

Na pierwszy rzut oka może Ci się wydawać, że powyższe przykłady – z preparatami do sprzątania i z ręcznikami – są sprzeczne, bo w pierwszym kazałam Ci wszystko trzymać razem, a w drugim rzeczy tego samego rodzaju każę dzielić i rozkładać. I tak i nie 😉

Zasada jest taka, że tak naprawdę to Ty ustalasz co obejmuje dana kategoria, bo to Ty wiesz najlepiej jak używasz określonych rzeczy. Ogólna zasada jest jednak taka, że przedmioty, które mogłyby się duplikować i bezsensownie rozmnożyć do jakichś dziwnych ilości powinnaś trzymać razem bo możesz używać dokładnie tej samej rzeczy do kilku zastosowań lub w kilku miejscach. Przedmioty, które się od siebie różnią i nie jest Ci obojętne, którego użyjesz (jak moje podzielone ręczniki) wygodniej będzie Ci trzymać osobno, wraz z rzeczami, które mają takie samo lub podobne zastosowanie bo nie sięgasz po obojętnie jaką rzecz tylko po bardzo konkretną – ręcznika plażowego nie użyję w kuchni więc dlaczego miałby leżeć razem z ręcznikiem kuchennym? Użyję go natomiast na plaży razem z różnymi innymi rzeczami, których używamy tylko na wakacjach, więc lepszym miejscem będzie dla niego kategoria „urlop” niż kategoria „ręczniki”.

Dopiero pozbieranie wszystkich rzeczy tego samego rodzaju, które są porozkładane po całym mieszkaniu, pozwala na racjonalne przydzielenie ich do właściwej kategorii i sprawdzenie, czy taka ilość jest niezbędna, czy może warto się jednak części pozbyć. Dopiero wtedy tak naprawdę uzmysłowisz sobie ile rzeczy masz. Pisałam już o tym na przykładzie długopisów, kiedy opisywałam Ci jedną z 10 zasad sprzątania.

I wracając do tego, o czym mówiłam na początku – jak już zbierzesz i przejrzysz całą kategorię – dopiero będziesz mogła zacząć się zastanawiać, gdzie ona tak naprawdę powinna mieć miejsce. W przykładzie z płynami do sprzątania, gdzie z jednej kategorii korzystam stale i w całym mieszkaniu – odpowiednie miejsce musiało być pod ręką i łatwo dostępne z każdego pomieszczenia. Z drugiej strony po przykładzie ręczników widać, że niektóre kategorie powinny mieć miejsce tylko w tym pomieszczeniu, w którym się z nich korzysta lub można je upchnąć w trudno dostępne miejsce ze świadomością, że korzysta się z nich tylko okazjonalnie. W tym wypadku szczególnie ważne jest przemyślane tworzenie „zastawów”, bo chyba bym zwariowała jakbym miała przed wakacjami wyciągać ręczniki plażowe z szafy, dmuchańce ze skrzyni łóżka a leżak z piwnicy. Na 100% w tracie pakowania odechaciało by mi się wyjazdów a w efekcie i tak pewnie czegoś bym zapomniała zabrać.

Jak już skompletujesz całą kategorię stosownie do swoich potrzeb oraz preferencji i znajdziesz właściwe miejsce, w którym powinna mieć swój dom – nie zastanawiaj się i nie odkładaj tego „na później”, tylko zwyczajnie całą zawartość tego miejsca przełóż do jakiegoś pudełka i ustaw w strefie brudnej, lub w strefie roboczej jeżeli większość kolejnej kategorii, którą zamierzasz sprzątać znajduje się właśnie w tym pudle.

Tym sposobem powstaje fajny, samonapędzający się ciąg przyczynowo skutkowy. Zaczynasz od jakiejkolwiek pierwszej kategorii, przez którą najłatwiej Ci będzie przebrnąć, a kolejne podsuwają Ci się same w postaci rzeczy wyciąganych z szafek podczas robienia miejsca na poprzednią. Tym oto sposobem od kilku miesięcy skaczę sobie chaotycznie i nieskładnie po całym mieszkaniu od szafki do szafki tworząc we wszystkich pomieszczeniach przeogromny chaos 😉 Natomiast tam, gdzie już zdążyłam posprzątać jest stale porządek a wprowadzone rozwiązania sprawdzają się nie tylko dla mnie ale też dla wszystkich innych domowników. Na tej postawie wnioskuję, że metoda, chociaż bardzo uciążliwa – w efekcie jest niesamowicie skuteczna 😉

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się: