Jak posprzątać… Spiżarnię (część I)

Po krótkiej przerwie, pora wrócić do sprzątania kuchni. Jak już pisałam – kategorii zostało Ci niewiele i chyba wszystkie związanie z jedzeniem. Najwyższa pora zabrać się za spiżarnię. Podzieliłam ją na dwie części (dzisiaj część pierwsza, za tydzień druga), bo u siebie stosuję bardzo wyraźny podział tematyczny, który wynika ze specyfiki produktów. W części pierwszej znajdują się wszystkie produkty „mokre” tzn. puszki, konserwy, słoiki, butelki, tubki, kartoniki itp. – i własnie o tych produktach będzie dzisiejszy wpis.

Nie będę Ci pisać, co musisz mieć, bo tak naprawdę nic nie musisz mieć. A powinnaś mieć tylko to co lubisz i jadasz.

Napiszę Ci natomiast co ja mam i jak to jest podzielone:

  1. Półka „sałatkowa” – znajdują się na niej wszystkie „dodatki” do sałatek, wrapów, burgerów itp:
    • kukurydza konserwowa (w ziarenkach i baby corn),
    • groszek konserwowy,
    • kapary,
    • oliwki,
    • kiełki soi,
    • ogórki w plasterkach,
    • imbir marynowany,
    • ananas w puszce,
    • pomidory suszone,
    • tuńczyk w oliwie.
  2. Półka”sosowa” – wszystkie sosy, pasty, mazidła „kanapkowe”:
    • masło orzechowe,
    • miód,
    • ketchup,
    • musztarda,
    • sos słodko-kwaśny,
    • majonez
    • koncentrat pomidorowy.
  3. Półka dań gotowych – wszystko co stanowi gotowy, lub prawie gotowy posiłek:
    • sosy w słoikach (do ryżu lub makaronu),
    • pomidory w puszce (do pomidorowej albo spaghetti bolognese),
    • szprotki/sardynki/śledzie w puszce,
    • zupa gulaszowa (w puszce),
    • jakieś dziwne fasole, ciecierzyce czy inne „strączki” w puszkach (do fasolki po bretońsku i innych takich),
    • konserwy mięsne.
  4. Półka napojów:
    • zapas mleka,
    • zapas wody mineralnej,
    • soki,
    • zapas sangrii/grzanego wina w zależności od sezonu 😉
  5. Półka przetworów – czyli wszystkie słoiki i butle domowej roboty. Na początku był podział na „słodkie” i „wytrawne”, ale zdecydowanie ograniczyliśmy zapasy, więc mieszczą się na jednej półce:
    • soki domowej roboty,
    • owoce,
    • kompoty,
    • marmolady,
    • ogórki kiszone,
    • grzybki marynowane.

I tak to u mnie wygląda kiedy jest poukładane tak, jak trzeba. Teraz jest trochę nie tak jak trzeba (co widać na zdjęciu), bo w wyniku wymiany mebli w salonie (która trwa nadal), musiałam tymczasowo poupychać wszystko jak się da, żeby móc wykorzystać kilka spiżarnianych półek na rzeczy, które stały w witrynach, których to witryn już w mieszkaniu nie mam (i jeszcze nie mam mebla na zastępstwo).

Na co zwrócić uwagę porządkując tę część spiżarni?

  • Wszystkie „mokre” produkty (np. te wymienione wyżej), powinny stać w chłodnym i zacienionym miejscu, bo wysoka temperatura przyspiesza rozwój bakterii, przyspiesza psucie się produktów i może być katalizatorem dla najróżniejszych reakcji chemicznych. Światło (szczególnie słoneczne) również może „zastartować” niektóre reakcje chemiczne, a ponad to powoduje podniesienie temperatury, a więc również wszystkie skutki z tym związane.
  • Może to oczywiste, ale takie same produkty powinny stać razem. Groszek obok groszku, kukurydza obok kukurydzy i tak dalej. Jeżeli takie same produkty stoją razem, to i łatwiej je znaleźć i łatwiej sporządzić listę zakupów, bo od razu widać czego brakuje.
  • U mnie rewelacyjnie sprawdza się ustawianie takich samych produktów w rzędzie (pamiętasz z W-F’u różnice między rzędem, a szeregiem?) czyli jedno za drugim, od tyłu, do przodu półki. I później według zasady „First in, first out”, zużywam od przodu, a nowe zapasy po zakupach dokładam od tyłu. Przy takim ustawieniu też szybko widzę ile opakowań mi jeszcze zostało i nie ma możliwości, że np. puszka groszku „schowa” mi się za puszką kukurydzy.
  • Nie wszystkie produkty kupuję w takich ilościach, żeby ustawianie ich w rzędzie miało sens. W wypadku pojedynczych egzemplarzy staram się ustawiać je tak, żeby najwyższe produkty były z tyłu, a niższe z przodu, żeby jednym słoikiem nie zasłaniać drugiego i mieć pełen ogląd na to, co jest na półce.
  • Jeżeli trzymasz w domu przetwory „domowej roboty” – koniecznie WSZYSTKIE OPISZ, minimum datą, kiedy zostały zrobione (a jeżeli nie Ty robiłaś to przynajmniej datą otrzymania). Dla ułatwienia życia możesz też opisać co tam jest w środku. Nawet jeżeli teraz wydaje Ci się, że przez słoik doskonale widać i nie ma wątpliwości co jest w środku, to za pół roku (albo dwa lata) zawartość słoika może przestać być taka oczywista 😉
  • Dostawiając nowe domowe przetwory do już stojących na półce, staraj się w miarę możliwości te nowe ustawiać z tyłu, wyciągając starsze na przód jako pierwsze do zużycia.
  • Unikaj ustawiania słoików jeden na drugim (nawet jeżeli ten na górze jest dużo mniejszy od tego na dole), bo pod ciężarem nakrętki mogą się odkształcić, co spowoduje rozszczelnienie słoika i w efekcie poskutkuje psuciem się zawartości. No chyba, że masz same słoiki ze szklaną pokrywka i gumową uszczelką – w takim wypadku obciążenie pokrywki dodatkowo uszczelni słoik.

Czego się pozbyć?

To jedna z najłatwiejszych kategorii jeżeli chodzi o pozbywanie się rzeczy. Wywal wszystko, co wykazuje którykolwiek z poniższych objawów:

  • jest znacznie po terminie przydatności (piszę znacznie, bo puszki i konserwy nie psują się tak łatwo),
  • opakowanie jest wzdęte – niezależnie od tego co jest w środku, jeżeli puszkę „wzdęło” to nawet jej nie otwieraj tylko wywal natychmiast,
  • zawartość słoika lub butelki „buzuje”, a nie powinna (np. piwo domowej roboty powinno buzować),
  • w słoiku lub butelce pojawiła się pleśń,
  • nie masz zielonego pojęcia co jest w środku,
  • nie masz zielonego pojęcia kiedy to zostało zrobione (w wypadku domowych przetworów).

Rozważ również oddanie po rodzinie, znajomych albo na jakąś lokalna zbiórkę żywności, wszystkiego co jest „w terminie” i jak najbardziej nadaje się do spożycia, ale jest bardzo prawdopodobne, że tego nie zjesz, bo:

  • bierzesz lekarstwa / jesteś w ciąży / odkryłaś alergię i Ci nie wolno,
  • kiedyś miałaś straszną ochotę spróbować i kupiłaś więcej, ale okazało się, że jednak nie lubisz,
  • kupiłaś „dla gości”, ale nie zużyłaś wszystkiego, ponownie tych gości się w najbliższym czasie nie spodziewasz, a sama fanką nie jesteś,
  • bardzo lubiłaś (albo miałaś czasową „jazdę”) ale z niewiadomych przyczyn już nie lubisz, a zapasy zostały,
  • kupiłaś, bo chciałaś wypróbować jakiś nowy przepis, ale od pół roku nie możesz się za niego zabrać i w zasadzie to już nawet nie pamiętasz co to miało być,
  • dostałaś w prezencie i kompletnie nie wiesz co z tym zrobić.

To tyle. W przyszłym tygodniu część druga, czyli zapasy suche.

A Ty jak masz zorganizowaną spiżarnię? Gromadzisz zapasy słoików i puszek, czy raczej wszystko kupujesz świeże i spiżarnia mogłaby dla Ciebie w ogóle nie istnieć?

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się: