Jak posprzątać… Spiżarnię (część II)

Tak jak obiecałam, w tym tygodniu druga część porządków w spiżarni, czyli „suchy prowiant”. Cała organizacja tej kategorii zależy tylko i wyłącznie od tego, jaki prowadzisz tryb życia, jak często gotujesz, czy planujesz posiłki, ile czasu spędzasz w domu i w jaki sposób organizujesz zakupy (czy wyskakujesz do sklepu codziennie czy robisz większe zakupy raz na jakiś czas itp.). Temat jest bardzo indywidualny i nie ma tu za wiele obiektywnych „prawd objawionych”, więc mogłabym poprzestać na stwierdzeniu „rób tak, jak Ci wygodnie”. Ale oczywiście tego nie zrobię. Napiszę Ci za to, jak mi jest wygodnie – może moje rozwiązania sprawdzą się też u Ciebie.

Główne „działy” suchych zapasów:

  • Produkty „śniadaniowe” – czyli to wszystko, co mam zawsze niemal całkiem na wierzchu lub w szafce, która jest najłatwiej dostępna dla wszystkich domowników (a szczególnie dla mojej córki):
    • pieczywo chrupkie,
    • pieczywo ryżowe (w dużych i małych paczkach, bo te małe świetnie sprawdzają się jako awaryjne drugie śniadanie do pracy lub szkoły),
    • płatki do mleka i musli,
    • kaszka manna i owsianka błyskawiczna w „jednoporcjowych” kubeczkach lub saszetkach – rewelacyjne rozwiązanie na sensowny posiłek „w terenie”, albo jak dziecko zostaje samo w domu, w którym nie ma nic do jedzenia 😉
    • kaszka dla niemowląt – co prawda nie mam w domu niemowląt, ale w zimie, kiedy ledwo zwlekam się z łóżka i nie mam na nic siły taka ciepła kaszka to idealne, błyskawiczne śniadanie.
  • Makarony – u mnie głównie pełnoziarniste:
    • spaghetti (wystarczy dodać sos ze słoika i obiad gotowy),
    • nitki (do zup),
    • świderki (najchętniej z białym serem i cukrem, albo ze śmietaną i owocami),
    • inne dziwne kształty w zależności od humoru – literki, królewny, kokardki, muszelki (do sałatek albo z nudów dla odmiany),
    • ryżowy – wystarczy zalać wodą i gotowe.
  • Kasze i ryż:
    • kasza manna (pyszna na słodko, ale błyskawicznie się przypala),
    • kuskus – moim zdaniem jeden z najlepszych wynalazków ludzkości – wystarczy zalać gorącą wodą, poczekać i gotowe. Mąż zalewa rosołem, a ja gorącym kakao 😉
    • bulgur – kolejna błyskawiczna „zalewajka” bez gotowania. Rewelacyjna jako uzupełnienie do mrożonki warzywnej. 10 minut i obiad gotowy 😉
    • kasza jaglana,
    • kasza jęczmienna – nie wiem dlaczego, ale uwielbiam na słodko, z daktylami, bakaliami i owocami w formie „śniadaniowej owsianki” (robię garnek na kilka dni i trzymam w lodówce),
    • brązowy ryż,
    • ryż do sushi,
  • Płatki zbożowe – używam głównie do jogurtów, albo „owsianek”:
    • owsiane (błyskawiczne i zwykłe),
    • żytnie,
    • jęczmienne,
    • orkiszowe.
  • Strączki:
    • ciecierzyca,
    • soczewica,
    • suche mieszanki na zupę (takie naturalne „gotowce” składające się głównie z fasoli, grochu, soczewicy i suszonych warzyw).
  • Wynalazki różne:
    • papier ryżowy,
    • tortilla,
    • zupki chińskie (wiem, że to sam glutaminian, ale czasem naprawdę życie ratują),
    • nori – mąż ostatnio lubuje się w robieniu domowego sushi,
    • len mielony – mój osobisty hit! Strasznie nie lubię babrać się w surowych jajkach, a przy okazji robienia kotlecików warzywnych (z gotowanych warzyw), nigdy nie wiem, czy są już wystarczająco upieczone. Mielony len rewelacyjnie zastępuje jajka jako zagęszczacz i „klej” do składników i jest jadalny nawet niedopieczony 😉
  • Produkty „podstawowe”:
    • Mąki (głównie ziemniaczana i pełnoziarnista),
    • Sól („zapas” soli himalajskiej i kamiennej),
    • Cukier (również „zapas”, który nie mieści się w cukiernicy).

Jakbym poszperała po szafkach, to pewnie znalazłabym jeszcze kilka innych ciekawych wynalazków, ale przecież nie chodzi o to, żebym tu wypisywała szczegółową zawartość mojej kuchni, tylko o to, żeby Ci pokazać jak można podzielić te produkty w „zestawy”, żeby łatwiej się odnaleźć.

Chociaż prawdę mówiąc i te działy to są u mnie tak mocno na słowo honoru, bo pierwsza główna zasada „ponad podziałami” jest taka, że wszystkie opakowania, w których zostało już niewiele zawartości ustawiamy na samym przodzie „pod ręką”, żeby jak najszybciej zużyć zawartość, bo nic mnie w kuchni tak nie irytuje jak przewalające się PRAWIE PUSTE opakowania. Generalnie staramy się nie otwierać wszystkiego na raz – jak otwieramy jeden makaron (kaszę, płatki – cokolwiek), to zjadamy do końca i dopiero otwieramy inny rodzaj, ale wiadomo jak to w kuchni – czasem przyjdzie jakieś „natchnienie” (na męża, bo przecież nie na mnie) i później okazuje się, że mam szafkę pełną końcówek różnych rodzajów mąki 😉

Na co zwrócić uwagę porządkując suchy prowiant?

  • Produkty suche można podzielić na 3 główne „rodzaje suchości”:
    • Normalne (np. makarony i kasze, płatki zbożowe) – wystarczy im własne opakowanie i sucha szafka.
    • Bardzo suche (np. sól, cukier, len mielony) – łatwo łapią wilgoć i się zbrylają. Powinny być bardzo szczelnie zawinięte lub przesypane do szczelnego pojemnika.
    • Ekstremalnie suche (nori, papier ryżowy) – natychmiast wyłapują wilgoć z powietrza i tracą swoją konsystencję (robią się gumowate). Sugeruję zużywać w całości i nie przechowywać otwartych opakowań, a w razie konieczności zapakować w super szczelny pojemnik z dobrą uszczelką (najlepiej próżniowy) i trzymać w bardzo, bardzo, bardzo suchym miejscu (np. w szafce przy grzejniku).
  • Nawet jeżeli nic Ci w kuchni nie lata, to na wszelki wypadek warto w każdej szafce z suchymi produktami przykleić pułapkę na mole spożywcze, bo lubią pojawiać się nie wiadomo skąd.
  • U mnie większość produktów znajduje się w szafce z wysuwanymi koszykami (tzw. „cargo”), ale jeżeli nie dysponujesz taką szafką, to wygodniej Ci będzie jeżeli poustawiasz sobie wszystko w pudełkach/koszyczkach, które będą „udawać” szufladki, albo po prostu w szufladach – chodzi oczywiście o to, żebyś nie musiała wyciągać piętnastu rzeczy za każdym razem, kiedy chcesz wyjąć coś, co znajduje się z tyłu szafki.
  • „Oczywista oczywistość”, ale napiszę: Suche produkty przechowuj w najbardziej suchej szafce w całej kuchni. Możliwie jak najdalej od zlewu i kuchenki, żeby nic Ci w okolicy nie chlapało i nie parowało.
  • Jeżeli przesypujesz produkty do swoich pojemników (np. szklanych lub plastikowych – ja używam słoików po kawie), staraj się nie dosypywać, tylko zużyj do końca i dopiero uzupełnij. Chodzi oczywiście o to, żeby przy dnie pojemnika nie zalegała Ci np. dwuletnia mąka, podczas kiedy na wierzchu ciągle dosypujesz świeżą.
  • Jeżeli przesypujesz do pojemników produkty, których używasz bardzo, bardzo sporadycznie – w miarę możliwości opisz sobie pojemnik datą przydatności produktu (np. na kawałku taśmy klejącej, albo zmywalnym flamastrem). Suche produkty są bardzo trwałe, ale nawet one mają swoją wytrzymałość.
  • Zawsze ZAMYKAJ OPAKOWANIA – czymkolwiek – specjalnym klipsem, spinaczem biurowym, klamerką do prania, taśmą klejącą – obojętnie. Nie przechowuj ŻADNEGO jedzenia w opakowaniu, które nie jest porządnie zamknięte, bo to najszybsza droga do moli spożywczych, wołków zbożowych i mrówek.
  • Jeżeli tylko zobaczysz jakiegokolwiek robala w szafce z jedzeniem, lub jej okolicach – sprawdź dokładnie wszystkie produkty. Jak szybko zareagujesz, to jest duża szansa, że większość uda Ci się uratować.

Czego się pozbyć?

Z jedzeniem zawsze jest łatwo. Pozbądź się wszystkiego:

  • co jest zdecydowanie przeterminowane
  • co do czego masz wątpliwości, co to właściwie jest (zdarza się szczególnie w wypadku nieopisanych pojemników),
  • co w niepokojący sposób zmieniło kolor, zapach lub konsystencję.

Ponad to rozważ oddanie komuś znajomemu, do banku żywności, albo do jakiejś jadłodajni produktów, których:

  • nie lubisz (a np, dostałaś w prezencie),
  • nie będziesz używać (kupiłaś na spróbowanie, ale Ci nie przypasowało),
  • nie używałaś od ponad roku („suchy prowiant” ma bardzo długie terminy przydatności, ale jak nie ruszyłaś przez rok, to prawdopodobnie nie ruszysz wcale),

Nie czekaj aż niechciana żywność się przeterminuje, żebyś mogła bez wyrzutów sumienia się jej pozbyć. Jeżeli podejrzewasz, że czegoś nie zużyjesz to spróbuj oddać to komuś, kto może jeszcze z tego skorzystać 🙂

U mnie to tyle na temat spiżarni. A jak Ty przechowujesz suche produkty? Wolisz trzymać wszystko w oryginalnych opakowaniach, czy przesypujesz do prześlicznych, pasujących pojemników?

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się: