Sprzątanie krok po kroku – Jak przygotować kuchnię do generalnych porządków.

Kuchnia

Pomyślałam, że po tych przeróżnych wpisach filozoficzno – motywacyjnych, przydałoby Ci się trochę konkretów odnośnie sprzątania poszczególnych pomieszczeń. Dlatego postaram Ci się opisać, moim zdaniem najważniejsze instrukcje – jak uporządkować konkretne przestrzenie. Jak już kiedyś wspominałam – najlepiej mi się sprząta zaczynając od kuchni, bo tam się w zasadzie nie ma co zabałaganić 😉 Dlatego na pierwszy ogień:

Sprzątanie kuchni!

Co Ci będzie potrzebne:

  1. Worki na śmieci.
  2. Duży karton (może być np. kartonowa skrzynka na owoce z jakiegoś dyskontu).
  3. Duża miska.
  4. Płyn do naczyń.
  5. Pudełko, koszyk lub reklamówka.
  6. Szufelka.
  7. Ręcznik papierowy.
  8. Miotła.
  9. Ścierka.

Jak posprzątać – krok po kroku:

  1. Pozbieraj i wyrzuć do odpowiednich worków wszystkie śmieci. Mogą to być:
    • puste opakowania po jedzeniu,
    • nadpsute owoce/warzywa,
    • puste butelki,
    • torebki/fusy po herbacie czy kawie,
    • kapsle, nakrętki, metalowe blaszki od paczkowanego chleba,
    • resztki niedojedzonego jedzenia,
    • zeschnięte/spleśniałe pieczywo.
  2. Pochowaj czyste naczynia do szafek (ze zmywarki, z suszarki, z blatów, z kuchenki). Jeżeli coś Ci się nie mieści – włóż do przygotowanego kartonu.
  3. Umyj pierwszą turę naczyń. Jeżeli masz zmywarkę – zapakuj i puść mycie. Jeżeli nie masz – umyj ręcznie to, co dla się szybko umyć – bez szorowania i odmakania. Wytrzyj i powtórz punkt 2.
  4. Pozostałe naczynia włóż do dużej miski, wlej trochę płynu do naczyń, zalej gorącą wodą (z kranu) i wystaw z kuchni. Dopilnuj, żeby wszystkie najintensywniej zabrudzone naczynia były w wodzie – żeby woda z płynem wlała się do środka misek, garnków i talerzy.
  5. Pozbieraj rzeczy z blatów:
    • Wszystkie, których nie powinno być w kuchni poodnoś na swoje miejsca w innych pomieszczeniach.
    • Te, które nie mają swoich miejsc – włóż razem do jednego pudełka i wystaw z kuchni.
    • Wszystkie, które mają swoje miejsca w kuchni – poodkładaj na miejsca.
    • Te, które swoich miejsc nie mają, ale przynależą do kuchni – włóż do kartonu (do tego samego, gdzie wcześniej włożyłaś czyste naczynia).
  6. Weź kilka listków ręcznika papierowego i zetrzyj na sucho blaty – od najczystszego do najbrudniejszego – zgarniając drobinki, okruszki i paprochy na szufelkę. Chodzi o to, żeby zmieść wszystkie drobne śmieci.
  7. Namocz ścierkę, dodaj kropelkę płynu do naczyń i zetrzyj blaty na mokro.
  8. Jeżeli zostały jakieś zaschnięte plamy, których nie możesz zetrzeć, to weź kawałek ręcznika papierowego, zamocz (bez wyciskania), połóż na plamie i zostaw.
  9. Zamieć podłogę.
  10. Wyrzuć wszystkie “farfocle” ze zlewu i przetrzyj go od wewnątrz. Jeżeli nie masz osobnej ścierki lub gąbki do zlewu, to możesz użyć ścierki do blatów lub gąbki do naczyń.
  11. Umyj, wytrzyj i pochowaj resztę naczyń, które odmakały się w misce. Jak masz zmywarkę, to po skończeniu cyklu załaduj ponownie.
  12. Zetrzyj z blatów plamy, które zostawiłaś do odmakania i jeszcze raz porządnie przetrzyj cały blat.

W tak przygotowanej kuchni możesz rozpocząć odgracanie i generalne porządki.

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wpisami? Polub mój profil na facebooku 🙂
Podziel się:
  • Moja miła. Nie gniewaj się, ale jestem w ciężkim szoku. Ile dni (a może tygodni) trzeba, żeby doprowadzić kuchnię do takiego stanu jaki opisujesz – stosy zaschniętych garów, blaty lepiące się od brudu i spleśniałe jedzenie?

    • Nie gniewam się, bo i nie mam powodu. W internecie jest milion blogów, które opisują jak sprzątać posprzątane mieszkania. Ja zdecydowałam się pisać do dziewczyn takich jak ja – które mają w domach bałagan, brud i syf, z którym sobie z bardzo różnych powodów nie radzą. Rozumiem, że dla osób, które nie mają problemów z utrzymaniem porządku, spleśniałe jedzenie, czy zaschnięte gary mogą być szokujące. Dla mnie i wielu moich czytelniczek niestety nie są.

      A odpowiadając na zadane pytanie: Tak przeciętnie to kuchnię można do takiego stanu doprowadzić w ciągu trzech dni w lecie i tygodnia w zimie, chociaż jak ma się pecha, to chleb spleśnieje w 12 godzin, a niedopita herbata w 36. Jeżeli owoców i warzyw nie zjadasz w dniu, w którym je kupisz, to również może się zdarzyć, że na drugi dzień jakaś sztuka będzie już spleśniała (a czasem będą leżeć dwa tygodnie i nic im nie będzie – to zależy jak się trafi). Plama z musztardy zostawionej na talerzu po śniadaniu, po powrocie z pracy jest już zaschnięta. Jajko po jajecznicy jest zaschnięte na patelni już pod koniec robienia tej jajecznicy, a garnek po gnieceniu ziemniaków na obiad, jeżeli nie zostanie umyty do kolacji, to wymaga już odmaczania. Kleiste plamy z soku pomarańczowego lub ketchupu zasychają na blacie w ciągu godziny, jeżeli nie zdążysz się zorientować, że dziecko było w kuchni i robiło „samoobsługę”. Więc tak naprawdę jak masz zły dzień, to kuchnię z czystej do takiego stanu można doprowadzić od śniadania do kolacji 😉 Szczególnie jeżeli spędzasz 10-12 godzin dziennie poza domem, a jak wracasz to jesteś styrana jak koń po wyścigu, a tu jeszcze lekcje trzeba sprawdzić i wypadałoby coś jednak zjeść.

      A tak naprawdę – i przyznaję się do tego głośno – wszystko jest kwestią priorytetów. Jak mam godzinę wolnego czasu wieczorem to wolę poprzytulać się do męża przed telewizorem niż sprzątać kuchnię. Kuchnia może spokojnie zaczekać do soboty, bo od kleistych plam na blacie się nie umiera. Oczywiście pod warunkiem, że kleista plama nie pochodzi z surowego mięsa, bo takie plamy nie dosyć, że niebezpieczne to nawet dla mnie są obrzydliwe 😉

      P.S. Nigdzie też nie pisałam, że wszystkie opisywane zjawiska (śmieci, plamy, spleśniałe jedzenie, zaschnięte gary) muszą koniecznie występować jednocześnie. Każdej z nas (nawet tym najbardziej perfekcyjnym) zdarzy się zostawić torebkę po herbacie w kubku lub nie zauważyć, że wczorajszy chleb zdążył z niewiadomej przyczyny spleśnieć. A jeżeli są takie, które ZAWSZE mają wszystko idealnie to tym lepiej dla nich.

  • Alicja Kiljan

    Mi ten wpis się bardzo spodobał 🙂 Jest konkretny, a o konkrety ostatnio ciężko na internetowych blogach itd. Zgodzę się, że o taki bałagan nie trudno, zwłaszcza latem, kiedy człowiek po śniadaniu biegnie gdzieś nad wodę albo na rowerki z rodzinką. Wolę aktywnie spędzić czas, niż siedzieć przy garach, bo po co i w imię czego? Owszem, potem jest bałagan, ale lepiej się czasem raz skupić dłużej, niż cały dzień na bieżąco sterczeć w kuchni ze szmatką w dłoni. Mimo, że jestem raczej typem osoby, która lubi porządek i często sprząta, to jednak ciągle mam problem z kuchnią właśnie. Z lodówką, zlewem, śmieciami. Nie wiem jak to się dzieje, ale ciągle mam tam bałagan 😮 czasem aż ręce opadają. Dlatego cieszę się, że trafiłam na ten wpis. Pozdrawiam : )

    • Dziękuję za komplement, bo ja z natury to raczej mało konkretna jestem, wiec miło wiedzieć, że czasem mi się udaje coś sensownie napisać 😉
      Też myślę, że życie jest po to, żeby żyć,a nie sprzątać. Słońce raz jest, a raz nie ma. Dzieciakom szybko znudzi się spędzanie czasu z rodzicami, a i mężowie z wiekiem mogą zrobić się mniej „rozrywkowi” niż w czasach świetności 😉 A bałaganu jak się nie posprząta rano, to się posprząta wieczorem, bo on tam będzie grzecznie leżał i czekał.
      U mnie z kuchnią jest tak, że bardzo szybko się bałagani, ale też bardzo szybko się sprząta, bo w zasadzie nie ma tam bałaganu, z którym nie wiadomo co zrobić. Wszystko jest albo do lodówki, albo do umycia, albo do śmieci i w zasadzie tyle sprzątania 🙂